logistyka

Łańcuch dostaw w e-commerce. Jak przygotować sklep na kryzys?

E-commerce w świecie niepewnych łańcuchów dostaw. Jak przygotować sklep na opóźnienia, braki towaru i kryzysy? Łańcuch dostaw w e-commerce stał się jednym z kluczowych obszarów ryzyka biznesowego. Opóźnienia transportowe, jeden dostawca, brak zapasu bezpieczeństwa czy problemy geopolityczne mogą zatrzymać sprzedaż. Jak przygotować sklep internetowy na sytuację, w której dostawa po prostu nie przyjedzie? Przez wiele lat podstawowa zasada handlu wydawała się oczywista. Towar powinien być produkowany tam, gdzie jest najtaniej. Magazyn powinien utrzymywać możliwie niski zapas. Dostawy powinny przyjeżdżać dokładnie wtedy, gdy są potrzebne. System działał dobrze. Do czasu, gdy przestał. Pandemia, zamknięcia portów, konflikty zbrojne, napięcia geopolityczne, problemy na kluczowych szlakach transportowych, gwałtowne zmiany cen energii i zakłócenia w dostępności komponentów pokazały, jak kruchy może być globalny łańcuch dostaw. Dla e-commerce nie jest to abstrakcyjny problem wielkich koncernów. Wystarczy jeden produkt, jeden dostawca i jedno opóźnienie, aby sklep stracił sprzedaż, klientów i pieniądze wydane wcześniej na marketing. Dlatego coraz ważniejsze staje się pytanie: Czy twój e-commerce jest przygotowany na sytuację, w której dostawa po prostu nie przyjedzie? Sklep może sprzedawać coś, czego za chwilę nie będzie miał Jednym z największych ryzyk w e-commerce jest pozorna dostępność. System pokazuje produkt. Kampania reklamowa działa. Klienci wchodzą na stronę. Sprzedaż rośnie. Problem w tym, że kolejna dostawa może się opóźnić o tydzień, miesiąc albo jeszcze dłużej. Jeżeli sklep opiera się na jednym dostawcy, jednym producencie lub jednym kierunku importu, nawet niewielkie zakłócenie może przerwać ciągłość sprzedaży. Wtedy pojawia się paradoks. Firma nadal wydaje pieniądze na pozyskiwanie klientów, ale nie ma czego im sprzedać. Jeden dostawca jest wygodny. Do pierwszego kryzysu Współpraca z jednym sprawdzonym partnerem ma wiele zalet. Proces jest prosty. Warunki handlowe są znane. Integracje działają. Kontakty są ustalone. Z czasem wygoda może jednak zamienić się w zależność. Jeżeli kluczowy produkt pochodzi wyłącznie z jednego źródła, sklep przejmuje ryzyko swojego dostawcy. Awaria fabryki staje się problemem sklepu. Brak komponentów staje się problemem sklepu. Problemy finansowe producenta stają się problemem sklepu. Zakłócenia transportowe stają się problemem sklepu. Dlatego dywersyfikacja dostawców nie jest wyłącznie strategią zakupową. Jest formą ubezpieczenia ciągłości sprzedaży. Najtańszy dostawca może być najdroższym wyborem Cena zakupu jest łatwa do zmierzenia. Ryzyko jest znacznie trudniejsze. Dostawca oferujący produkt o kilka procent taniej może wyglądać atrakcyjnie w arkuszu kalkulacyjnym. Jeżeli jednak czas dostawy jest długi, transport nieprzewidywalny, a alternatywne źródło nie istnieje, rzeczywisty koszt może być znacznie wyższy. Wystarczy brak towaru w kluczowym momencie sezonu. Sklep traci marżę. Kampanie reklamowe przestają się zwracać. Klienci kupują u konkurencji. Pozycja produktu na marketplace może się pogorszyć. A odzyskanie utraconej dynamiki sprzedaży może trwać długo. Dlatego koszt zakupu powinien być analizowany razem z kosztem ryzyka. Just in time nie zawsze pasuje do świata niepewności Przez lata firmy dążyły do minimalizacji zapasów. Towar w magazynie oznacza zamrożony kapitał. Trzeba za niego zapłacić, przechowywać go i ponosić ryzyko, że się nie sprzeda. To prawda. Ale brak towaru również kosztuje. W świecie stabilnych dostaw minimalny zapas może być efektywny. W świecie zakłóceń może być niebezpieczny. Dlatego coraz ważniejsze staje się określenie zapasu bezpieczeństwa. Nie chodzi o bezrefleksyjne zapełnianie magazynu. Chodzi o świadome ustalenie, które produkty są tak ważne dla biznesu, że ich brak może spowodować poważne konsekwencje. Nie każdy produkt jest równie ważny Sklep posiadający kilka tysięcy indeksów nie powinien zarządzać wszystkimi w identyczny sposób. Niektóre produkty generują dużą część przychodu. Inne przyciągają nowych klientów. Jeszcze inne mają wysoką marżę albo są niezbędnym elementem większego zestawu. Dlatego pierwszym krokiem do budowania odporności powinno być określenie produktów krytycznych. Co się stanie, jeśli zabraknie konkretnego SKU? Czy klient wybierze zamiennik? Czy kupi u konkurencji? Czy brak jednego elementu uniemożliwi sprzedaż całego zestawu? Takie pytania pozwalają lepiej ustalić, gdzie potrzebny jest większy zapas, drugi dostawca albo alternatywny produkt. Drugi dostawca nie powinien pojawiać się dopiero podczas kryzysu To częsty błąd. Firma przez lata współpracuje z jednym źródłem. Gdy pojawia się problem, zaczyna gorączkowo szukać alternatywy. Wtedy jest już późno. Nowy dostawca musi zostać sprawdzony. Trzeba ocenić jakość produktu, warunki płatności, terminy, zdolność produkcyjną i wiarygodność. Czasem konieczne są testy. Czasem integracja systemowa. Czasem zmiana opakowania lub dokumentacji. Dlatego alternatywne źródło dostaw warto budować wtedy, gdy wszystko działa dobrze. Nie wtedy, gdy magazyn jest już pusty. Kryzys zaczyna się wcześniej, niż pokazuje stan magazynowy Wiele sklepów reaguje dopiero wtedy, gdy zaczyna brakować produktów. Tymczasem sygnały ostrzegawcze mogą pojawić się znacznie wcześniej. Dostawca zaczyna przesuwać terminy. Czas transportu stopniowo się wydłuża. Rośnie liczba niekompletnych dostaw. Pojawiają się problemy z dostępnością komponentów. Zmieniają się warunki płatności. Ceny zaczynają gwałtownie rosnąć. Każdy z tych sygnałów może oznaczać, że ryzyko wzrasta. Dlatego odporność łańcucha dostaw zależy również od informacji. Dane sprzedażowe powinny rozmawiać z zakupami W wielu firmach marketing, sprzedaż i zaopatrzenie funkcjonują obok siebie. Marketing planuje kampanię. Sprzedaż oczekuje wzrostu. Zakupy zamawiają towar na podstawie własnych danych. To niebezpieczny model. Jeżeli sklep planuje dużą kampanię promocyjną, dział odpowiedzialny za dostawy powinien wiedzieć o niej wcześniej. Jeżeli dostawca sygnalizuje opóźnienia, marketing powinien wiedzieć, że promowanie konkretnego produktu może za chwilę nie mieć sensu. E-commerce potrzebuje jednego obrazu sytuacji. Bo reklama produktu, którego nie będzie można dostarczyć, jest jednym z najprostszych sposobów na marnowanie budżetu. Marketplace dodatkowo zwiększa ryzyko Sprzedaż na marketplace’ach daje ogromny dostęp do klientów. Ale zwiększa również znaczenie ciągłości dostaw. Brak produktu może oznaczać nie tylko utraconą sprzedaż. Może wpłynąć na pozycję oferty, historię sprzedaży, jakość obsługi i relację z platformą. Jeżeli sprzedawca przyjmuje zamówienia, których nie jest w stanie zrealizować, problem staje się jeszcze poważniejszy. Dlatego synchronizacja stanów magazynowych i realistyczne prognozowanie dostępności mają kluczowe znaczenie. Komunikacja z klientem jest częścią zarządzania kryzysem Nawet najlepiej przygotowany sklep nie uniknie wszystkich problemów. Dostawa może się opóźnić. Produkt może nie dotrzeć. Termin może się zmienić. Wtedy ogromne znaczenie ma komunikacja. Najgorszym rozwiązaniem jest cisza. Klient dowiaduje się o problemie dopiero wtedy, gdy sam pyta o zamówienie. Znacznie lepiej poinformować go wcześniej, przedstawić realny termin i zaproponować rozwiązanie. Może to być produkt alternatywny, częściowa wysyłka, zmiana sposobu dostawy albo możliwość szybkiego zwrotu środków. Problem logistyczny nie zawsze musi zniszczyć relację. Brak informacji bardzo często ją niszczy. Odporność kosztuje. Ale brak odporności może kosztować więcej Drugi

Czytaj dalej »

Fulfillment, 3PL czy własny magazyn? Logistyka e-commerce bez tajemnic

Fulfillment, 3PL, 4PL… kto naprawdę powinien obsługiwać logistykę twojego e-commerce? Fulfillment dla e-commerce może pomóc skalować sprzedaż, ale nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Kiedy warto utrzymywać własny magazyn, czym różnią się modele 3PL i 4PL oraz jak rozpoznać moment, w którym logistyka zaczyna hamować rozwój sklepu? Na początku wszystko wydaje się proste. Kilka zamówień dziennie. Towar stoi na półkach w niewielkim magazynie, na zapleczu firmy, czasem nawet w garażu. Ktoś drukuje etykiety, ktoś pakuje produkty do kartonów, po południu przyjeżdża kurier. Sklep rośnie. Dziesięć zamówień dziennie zamienia się w pięćdziesiąt. Pięćdziesiąt w dwieście. Dochodzą kolejne kanały sprzedaży, marketplace’y, sprzedaż zagraniczna, zwroty, reklamacje i sezonowe szczyty. I nagle okazuje się, że firma, która miała zajmować się sprzedażą, marketingiem i rozwojem produktów, coraz większą część czasu poświęca na przesuwanie kartonów, szukanie brakujących produktów i odpowiadanie na pytania o paczki. Wtedy pojawia się pytanie: czy logistykę nadal warto robić samodzielnie? A może czas oddać ją na zewnątrz? Własny magazyn daje kontrolę. Ale kontrola kosztuje Dla wielu właścicieli e-commerce własna logistyka jest czymś naturalnym. Firma sama przyjmuje towar, przechowuje produkty, kompletuje zamówienia, pakuje przesyłki i przekazuje je przewoźnikom. Takie rozwiązanie ma oczywiste zalety. Sklep zachowuje bezpośrednią kontrolę nad towarem. Może szybko reagować na nietypowe zamówienia. Łatwiej wdrażać niestandardowe opakowania, dodawać próbki, materiały marketingowe czy personalizowane wiadomości. Problem zaczyna się wtedy, gdy skala rośnie szybciej niż organizacja. Własny magazyn oznacza powierzchnię, pracowników, systemy, wyposażenie, regały, stanowiska pakowania, materiały eksploatacyjne, umowy z przewoźnikami i konieczność obsługi sezonowych skoków sprzedaży. Do tego dochodzi zarządzanie ludźmi. Ktoś zachoruje. Ktoś odejdzie z pracy. W listopadzie liczba zamówień rośnie kilkukrotnie. Po świętach pojawia się fala zwrotów. Logistyka, która przy małej skali była prostą czynnością operacyjną, zaczyna przypominać osobną firmę wewnątrz firmy. Fulfillment nie oznacza tylko wynajęcia magazynu Jednym z najczęstszych uproszczeń jest traktowanie fulfillmentu jako usługi przechowywania produktów. W rzeczywistości chodzi o znacznie więcej. Operator może przyjąć towar, umieścić go w magazynie, połączyć swój system z platformą sklepową, automatycznie pobierać zamówienia, kompletować produkty, pakować przesyłki, generować etykiety i przekazywać paczki przewoźnikom. Może również obsługiwać zwroty. Dla sklepu oznacza to zmianę modelu działania. Zamiast zarządzać każdą paczką, firma zarządza partnerem i procesem. To fundamentalna różnica. Kiedy własna logistyka zaczyna hamować sprzedaż? Nie istnieje jedna liczba zamówień, po której każdy sklep powinien przejść na fulfillment. Sklep wysyłający sto niewielkich, standardowych produktów dziennie może mieć zupełnie inną sytuację niż firma realizująca dziesięć dużych, ciężkich lub wymagających specjalnego zabezpieczenia zamówień. Są jednak sygnały ostrzegawcze. Jeżeli właściciel firmy regularnie angażuje się w pakowanie paczek, ponieważ zespół nie nadąża, pojawia się problem. Jeżeli kampania marketingowa musi być ograniczana z obawy, że magazyn nie obsłuży wzrostu zamówień, pojawia się problem. Jeżeli firma nie potrafi dokładnie określić rzeczywistego kosztu przygotowania jednej paczki, pojawia się problem. Jeżeli każda większa promocja oznacza chaos, nadgodziny i opóźnienia, logistyka zaczyna ograniczać rozwój biznesu. 3PL: zewnętrzny partner przejmuje operacje W modelu 3PL, czyli third-party logistics, zewnętrzny operator przejmuje określone procesy logistyczne. Może chodzić o magazynowanie, kompletację, pakowanie, wysyłkę i obsługę zwrotów. Dla e-commerce jest to jeden z najbardziej naturalnych modeli outsourcingu logistyki. Sklep nadal odpowiada za sprzedaż, ofertę, marketing i relacje z klientami, ale fizyczna obsługa towaru zostaje powierzona wyspecjalizowanej firmie. Zaletą może być możliwość szybkiego skalowania. Jeżeli liczba zamówień rośnie, sklep nie musi natychmiast wynajmować większego magazynu i rekrutować kolejnych pracowników. Ale outsourcing nie usuwa problemów automatycznie. Źle dobrany operator może stworzyć nowe. 4PL: gdy ktoś zarządza całym ekosystemem Model 4PL idzie krok dalej. Tutaj partner nie musi jedynie wykonywać operacji magazynowych czy transportowych. Może zarządzać szerszym łańcuchem logistycznym, koordynować różnych dostawców, przewoźników, magazyny, technologie i przepływ informacji. Dla niewielkiego sklepu internetowego taki model może być zbyt rozbudowany. Ale dla większych organizacji, marek działających na wielu rynkach czy firm prowadzących sprzedaż wielokanałową może mieć coraz większe znaczenie. Szczególnie wtedy, gdy logistyka obejmuje kilka krajów, różne magazyny, wielu przewoźników i skomplikowane procesy zwrotów. W takim układzie problemem nie jest już samo wysłanie paczki. Problemem staje się zarządzanie całym systemem. Największy błąd: porównywanie tylko ceny za paczkę Przy wyborze operatora fulfillmentowego łatwo sprowadzić analizę do prostego pytania: „Ile kosztuje obsługa jednego zamówienia?” To ważne pytanie. Ale zdecydowanie niewystarczające. Rzeczywisty koszt może obejmować przyjęcie towaru, magazynowanie, kompletację, materiały opakowaniowe, dodatkowe sztuki produktu w zamówieniu, niestandardowe pakowanie, obsługę zwrotów, integracje systemowe, inwentaryzację i wiele innych elementów. Dlatego oferta wyglądająca najtaniej w tabeli może nie być najtańsza w praktyce. Trzeba również policzyć koszt błędów. Pomyłka w kompletacji oznacza kontakt klienta z obsługą, ponowną wysyłkę, zwrot niewłaściwego produktu i ryzyko utraty klienta. Integracja technologiczna może być ważniejsza niż magazyn Współczesny fulfillment jest w dużej mierze usługą technologiczną. Sklep sprzedaje przez własną platformę, marketplace, media społecznościowe i być może kilka rynków zagranicznych. Zamówienia powinny trafiać do jednego procesu. Stany magazynowe muszą być aktualne. Informacja o wysyłce powinna wracać do systemu sklepu. Klient powinien otrzymywać prawidłowe komunikaty. Jeżeli integracja działa źle, nawet najlepszy fizycznie magazyn może generować problemy. Dlatego wybierając partnera, warto pytać nie tylko o liczbę metrów kwadratowych powierzchni i stawki kurierskie. Trzeba pytać o API, integracje, synchronizację stanów, obsługiwane platformy, monitoring błędów i dostęp do danych. Zwroty są częścią logistyki, a nie dodatkiem W wielu segmentach e-commerce sprzedaż nie kończy się na wysyłce. Produkt może wrócić. Trzeba go przyjąć, zidentyfikować, ocenić jego stan i zdecydować, czy może ponownie trafić do sprzedaży. Źle zorganizowany proces zwrotów zamraża kapitał. Towar fizycznie znajduje się w magazynie, ale przez kilka dni lub tygodni nie wraca do dostępnego stanu. Przy dużej skali może to oznaczać realne straty. Dlatego pytanie o obsługę zwrotów powinno pojawić się już na etapie wyboru operatora. Umowa z operatorem logistycznym musi przewidywać problemy Na początku współpracy wszystko wygląda dobrze. Prezentacja sprzedażowa jest przekonująca. Integracja ma działać szybko. Paczki mają wychodzić terminowo. Prawdziwa jakość partnera ujawnia się jednak wtedy, gdy pojawia się problem. Co się stanie, jeśli system przestanie działać? Jak szybko operator reaguje na błędy? Kto odpowiada za pomyłkę w kompletacji? Jak wygląda procedura reklamacyjna? Co dzieje się podczas Black Friday? Jakie są zasady zakończenia współpracy i wydania towaru? Te pytania mogą wydawać się mało istotne w momencie podpisywania umowy. Stają się bardzo istotne wtedy, gdy sklep jest

Czytaj dalej »

Logistyka 2026 – System Kaucyjny i „Zero-Waste” jako Tarcza przed Tanią Paczką z Azji

I. Wstęp: Polska Logistyka na Rozdrożu – Rewolucja „Zero-Waste”  Wprowadzenie: Styczeń 2026 – system kaucyjny staje się faktem. To nie tylko ekologia, ale i strategiczna zmiana w e-commerce. Teza artykułu: Nowe prawo w Polsce wymusza rewolucję w opakowaniach, która uderza w model „taniej paczki z Chin” i stwarza przewagę dla lokalnych graczy. Krótkie tło legislacyjne: Od kiedy, kogo dotyczy (sprzedawcy detaliczni, hurtowi, producenci), jakie kary grożą za brak uczestnictwa. Wpływ na środowisko i gospodarkę: Oczekiwania związane z ograniczeniem odpadów i stworzeniem gospodarki obiegu zamkniętego. II. System Kaucyjny w Polsce – Obowiązki, Wyzwania i Szanse dla E-commerce Szczegółowe zasady (stan na styczeń 2026): Produkty objęte kaucją: Butelki PET (do 3 litrów), szklane butelki wielokrotnego użytku (do 1,5 litra), puszki metalowe (do 1 litra). Perspektywy rozszerzenia na inne opakowania e-commerce. Wysokość kaucji: Konkretne stawki dla poszczególnych rodzajów opakowań. Obowiązek zbierania opakowań: Kto go ma (sprzedawcy detaliczni o powierzchni powyżej 200 mkw. obowiązkowo, mniejsi dobrowolnie, systemy kaucyjne). Jak e-commerce ma się w to wpasować? Wyzwania dla e-commerce: Logistyka zwrotna (Reverse Logistics): Jak odbierać opakowania od klientów, którzy kupili online? Integracja z punktami odbioru (paczkomaty, punkty handlowe, kurierzy). Magazynowanie i transport: Koszty związane z przechowywaniem i transportem pustych opakowań. Kwestie higieny i segregacji. Kara 3 zł za kg: Opłata produktowa dla firm nieuczestniczących w systemie. Konkretne przykłady, jak to wpływa na marżowość sprzedaży online i koszty operacyjne. Konieczność edukacji klientów: Jak i gdzie zwracać opakowania. Szanse dla e-commerce: Budowanie lojalności: Kaucja jako „bilet” do częstszych wizyt w sklepie/punkcie odbioru. Możliwość oferowania rabatów za zwroty. Wizerunek „eko-friendly”: Marketing ekologiczny staje się autentyczny i poparty działaniami. Przewaga nad konkurencją, która nie inwestuje w zrównoważony rozwój. Optymalizacja opakowań: Firmy szukają innowacyjnych, wielokrotnego użytku rozwiązań, które minimalizują koszty kaucji i logistyki zwrotnej. III. Innowacje w Logistyce i Opakowaniach (Produkty i Usługi stycznia 2026)  Automatyzacja procesów zwrotnych: InPost Re-Pack (nowa usługa): Automatyczne przyjmowanie opakowań kaucyjnych bezpośrednio przez Paczkomaty. Mechanizm działania, pilotażowe w styczniu 2026, plany rozwoju. Wizualizacja: jak to działa dla klienta. Smart-Label RFID od CCL Label: Etykiety RFID dla opakowań wielorazowych, które pozwalają automatycznie identyfikować i sortować zwroty w magazynach e-commerce. Wzrost efektywności i minimalizacja błędów. Roboty sortujące: Wdrożenia w polskich magazynach firm kurierskich (np. DPD, Orlen Paczka) do obsługi strumienia zwrotnego. Zwiększenie przepustowości i obniżenie kosztów pracy. Nowe standardy opakowań wielorazowych i ekologicznych: Polskie start-upy: Opakowania z grzybni, jadalne opakowania, opakowania z papieru z recyklingu z inteligentnymi etykietami. Przykłady innowacyjnych firm. „Opakowanie jako usługa”: Firmy oferujące dzierżawę i zarządzanie opakowaniami wielokrotnego użytku dla e-commerce, np. Packhelp z rozszerzoną ofertą. Opakowania termiczne wielokrotnego użytku: Dla branży spożywczej i farmaceutycznej. IV. Polska vs. Azja: Logistyka jako Pole Bitwy Słaby punkt platform azjatyckich (Temu, Shein, AliExpress): Paczki z Temu czy Shein generują tony jednorazowych odpadów. Brak udziału w polskich systemach kaucyjnych i recyklingowych (tzw. „free riding”). Brak infrastruktury do obsługi zwrotów opakowań. Wysokie koszty zwrotów do Azji. Brak transparentności w zakresie pochodzenia i utylizacji opakowań. Strategia polskiej branży e-commerce: Lobbing e-Izby: Nałożenie na azjatyckie platformy „opłat środowiskowych” na granicy lub obowiązek uczestnictwa w polskich systemach. Walka o równe zasady gry. Promocja „Circular Commerce”: „Kupujesz w Polsce, zwracasz opakowanie, dostajesz rabat” – budowanie świadomości ekologicznej i lojalności. Marketing bazujący na „lokalnym, odpowiedzialnym zakupie”, podkreślający wpływ na środowisko i gospodarkę. Edukacja konsumentów: Pokazywanie prawdziwych kosztów tanich produktów spoza UE (środowiskowych, społecznych, jakościowych). Partnerstwa branżowe: Współpraca między polskimi firmami logistycznymi (np. InPost, DPD), recyklerami i e-commerce w celu stworzenia spójnego i efektywnego systemu zwrotów opakowań. V. Przyszłość Logistyki E-commerce: Wyzwania i Szanse  Rozwój „Dark Stores” i „Hyperlocal Fulfillment”: Szybka dostawa w miastach z lokalnych magazynów. Jak system kaucyjny wpłynie na ich działanie i planowanie zapasów? Last Mile Delivery: Elektryczne floty dostawcze, drony, roboty. Integracja zwrotów opakowań w tych systemach. Integracja AI w optymalizacji tras i zarządzaniu magazynem zwrotnym: Przewidywanie popytu na opakowania, optymalizacja odbiorów. Standardy ESG w logistyce: Rośnie znaczenie raportowania emisji CO2 i innych wskaźników zrównoważonego rozwoju. VI. Podsumowanie: Logistyka dla Zrównoważonego Rozwoju  Jak polski e-commerce może przekształcić obowiązki wynikające z systemu kaucyjnego w potężną przewagę konkurencyjną. System kaucyjny jako katalizator innowacji i budowania zaufania. Zielona logistyka to przyszłość, a Polska staje się jej pionierem w regionie. Redakcja:  

Czytaj dalej »
dropshipping, e-commerce, sprzedaż online

Co to jest dropshipping?

Co to jest dropshipping? Własny biznes bez wychodzenia z domu? Sprzedaż towarów bez inwestycji i własnego magazynu? Jak najbardziej! Dropshipping to szansa na rozwój e-commerce – zwłaszcza dla małych przedsiębiorstw. Jakie są jego wady i zalety? Czym jest dropshipping? Dropshipping to model logistyczny, który umożliwia sprzedaż online bez posiadania własnego magazynu oraz inwestycji na zakup własnych towarów. Przechowywanie produktów, ich pakowanie i dystrybucja należą do obowiązków dostawcy, z którym została zawarta umowa. Korzystanie z dropshippingu nie wymaga dużych inwestycji finansowych, a jedynie utrzymania strony ze sklepem internetowym i kosztów związanych z wysyłką. Nie są to jednak tak duże kwoty jak kupienie powierzchni magazynowej i towarów. Z wymienionych względów omawiany model logistyczny cieszy się coraz większą popularnością w biznesach e-commerce. Bez wątpienia ma on wiele innych zalet. Jakich? Jakie korzyści oferuje dropshipping? Dlaczego dropshipping wzbudza tak duże zainteresowanie? Odpowiedzią na to pytanie jest szereg korzyści wynikających z korzystania z niego. O jakich dokładnie zaletach mowa? – Możliwość prowadzenia firmy z każdego miejsca na świecie Dropshipping nie wymaga stałej kontroli. Brak obowiązków związanych z pakowaniem i wysyłaniem towarów daje znacznie więcej możliwości niż obsługa tradycyjnego magazynu, w którym jednak trzeba częściej się pojawiać (jeśli się ma zatrudnionych pracowników). – Brak potrzeby zatrudniania dodatkowych pracowników do obsługi wysyłki Posiadanie własnego magazynu wymaga zatrudnienia dodatkowego pracownika, co znacznie zwiększa koszty oraz wymaga zorganizowania przestrzeni dla niej. Nie musisz również myśleć o kupnie materiałów potrzebnych na zabezpieczenie i wysyłkę paczki. – Oszczędności na towarach, których nie musisz kupować Nie musisz inwestować w produkty, które sprzedasz. Wszystkie znajdują się w magazynach hurtowni. To ogromna ulga. Nie martwisz się produktami sezonowymi ani nie zastanawiasz się, co zrobić z tymi, które zostały. – Mniejsza odpowiedzialność, większy spokój W modelu, jakim jest dropshipping odpowiadasz za pozyskiwanie klientów, relację z nimi i pozyskiwanie zamówień. To ściąga z Ciebie presję oraz związany z nią stres. Dodatkowo możesz jeszcze wykupić usługi związane z reklamacją i zwrotami, aby nie wracały do Ciebie, tylko do hurtowni. Taką usługę zapewniają hurtownie dropshippingowe. – Niskie koszty dropshippingu Większość hurtowni, która jest otwarta na dropshipping nie pobiera dodatkowych opłat za pakowanie i wysyłkę, a jedynie za zakupiony towar. Niska cena jest kusząca szczególnie dla małych czy mikro przedsiębiorstw. – Możliwość szybkiej zmiany oferty sklepu internetowego Brak magazynów z zalegającymi towarami nie blokuje przed szybką wymianą oferty. Konieczna jest tylko zmiana zwartości sklepu internetowego oraz podpisanie umowy z dostawcami. Czy dropshipping ma wady? Każdy kij ma dwa końce. Dropshipping ma wiele zalet, zwłaszcza dla małych przedsiębiorstw i sklepów, które dopiero rozpoczynają swoją działalność. Nie brak mu również wad. Jakich? – Duża konkurencja Niska cena umożliwia praktycznie każdemu otworzenie sklepu internetowego, co w konsekwencji prowadzi do wysokiej konkurencji. Hurtownie wszystkim proponują taką samą cenę wyjściową. Obniżaniem ceny nie warto przyciągać klientów. – Nieaktualne stany magazynowe Pomimo automatyzacji wszystkich procesów związanych z zamówieniami, może zdarzyć się sytuacja, kiedy klient zamówi produkt, który jest niedostępny. Warto uniemożliwić zakup, jeżeli na stanie magazynu nie ma więcej niż 3 dostępne sztuki. – Uzależnienie od hurtowni  Teoretycznie możesz zawrzeć umowę z różnymi dostawcami. Jeśli jednak klient zamówi produkty, które pochodzą z różnych hurtowni, nie otrzyma ich w jednej paczce. Wybór hurtowni wiąże się też z określonym zbiorem zasad, które należy przestrzegać np. określona minimalna cena dla produktu. – Brak kontroli nad procesem wysyłki To, co może być zaletą, czasami staje się wadą – zwłaszcza, kiedy nie można sprawdzić czy wysłany towar jest uszkodzony. Ponadto nie wszystkie hurtownie umożliwiają wysyłkę produktów od razu, co znacznie wydłuża czas oczekiwania na zamówienie. Z powodu dużej konkurencji klient może zdecydować się na wybór produktów z innego sklepu. – Problem z identyfikacją z firmą Warto dopytać, czy przy wysyłce produktów możliwe jest dołączanie ulotek, wizytówek czy gadżetów firmowych. W przeciwnym wypadku klient szybko zapomni, od kogo kupił produkt i szybko zapomnie markę. – Brak personalizacji i unikatowych treści Otrzymasz dokładnie takie same opisy produktów i ich zdjęcia, jak wszyscy, którzy współpracują z hurtownią, co więc będzie wyróżniało Twoją firmę? To właśnie personalizacja często decyduje o tym, że klient powraca do danej firmy. – Problem ze zwrotami i reklamacjami Za reklamację odpowiada hurtownia, ale za przyjęcie zwrotów jesteś odpowiedzialny Ty, dlatego możesz potrzebować na nie przestrzeni (w zależności od gabarytów sprzedawanych produktów). Nie mniej jednak coraz częściej hurtownie zgadzają się na przyjmowanie zwrotów. Dropshipping – za czy przeciw? Omawiany model logistyczny ma wiele zalet w rozwoju e-commerce. Pozwala na prowadzenie sklepu bez inwestycji i magazynu, co rozwiązuje wiele skomplikowanych kwestii – zwłaszcza na początku prowadzenia sprzedaży online. Głównym wyzwaniem jednak jest wysoka konkurencja, która wymaga dobrego pomysłu na wyróżnienie produktów pod sprzedawaną marką. Przemyśl koniecznie wszystkie za i przeciw i podejmij decyzję.

Czytaj dalej »
biznes, online, analiza procesów biznesowych, cyfryzacja

Analiza procesów biznesowych w e-commerce – wywiad z Arkadiuszem Kawą (Sieć Badawcza Łukasiewicz)

Pochodzę z południa Polski, wiem kim był Łukasiewicz, a mimo to, było to dla mnie odkrycie, że mamy w Polsce tak dużą, instytucję badawczo-rozwojową pod nazwą sieci badawczej Łukasiewicza. Może Pan powiedzieć kilka słów o tej sieci? Sieć Badawcza Łukasiewicz powstała 1 kwietnia 2019 roku, czyli stosunkowo niedawno, dlatego być może Pan o niej nie słyszał. Instytuty, które były wcześniej pogrupowane pod różnymi ministerstwami, zostały połączone w jednym miejscu i tak powstała koncepcja utworzenia Sieci Badawczej Łukasiewicz, która początkowo obejmowała 38 instytutów. W między czasie kilka instytutów zostało połączonych i obecnie mamy 32 instytuty Łukasiewicza. Łukasiewicz – Instytut Logistyki i Magazynowania jest częścią Sieci Badawczej Łukasiewicz. Jaki jest cel sieci? Jesteśmy nastawieni na komercjalizację wiedzy i współpracę z biznesem. Nadal instytuty są wyspecjalizowane w pewnych obszarach, np. logistyki, czy w zakresie cyfrowej gospodarki, obróbki plastycznej lub maszyn rolniczych. Dzięki sieci znamy swoje kompetencje i możemy wspólnie przygotować bardziej kompleksową ofertę dla klientów. Zazwyczaj jest tak, że każde przedsiębiorstwo rozmawia z innym dyrektorem, otrzymuje inny komunikat, nie ma jednego standardu. W ramach całej sieci powstaje jeden standard i zostały wyznaczone główne obszary, w których się poruszamy. To jest obszar w zakresie inteligentnej i czystej mobilności, obszar transformacji cyfrowej, obszar zrównoważonej gospodarki i energii. Jest jeszcze czwarty obszar dotyczący zdrowia. Instytuty Łukasiewicza działają w ramach tych obszarów, dla których i ustalamy kierunki rozwoju oraz są pozyskiwane fundusze europejskie, krajowe bądź płynące ze strumienia biznesu. Uczelnia generalnie nastawiona jest na rozwój badań podstawowych, czyli poszukiwania i odkrywania pewnych zjawisk. Natomiast instytuty działają głównie w obszarze badań przemysłowych, prac rozwojowych i wdrożeniowych. Dużo naszych umów, czy zleceń pochodzi z biznesu. W Łukasiewiczu powstał unikalny system wyzwań, która polega na tym, że przedstawiciel biznesu czy przedsiębiorstwa rzuca nam wyzwanie, czyli umieszcza je na stronie, lub dzwoni do Łukasiewicza i mówi na czym to wyzwanie polega. Przykładowo, jest wyzwanie dotyczące tego, jak zorganizować sprzedaż artykułów przez Internet za granicę. Do takiego wyzwania zgłaszają się instytuty, które są kompetentne w tym obszarze. Spotykają się z przedsiębiorcą, mówią, co mogą zaoferować, wyjaśniają problem i przygotowują ofertę. Jest to całkowicie bezpłatne, czyli można zobaczyć, co robią instytuty, w którą stronę to może iść i na podstawie tego zostaje przygotowana oferta. To jest taka formuła, która trwa maksymalnie 15 dni, która jak na standardy naukowe i badawcze jest ekspresowym czasem. Razem zatrudnionych w całym Łukasiewiczu i jest ponad 7000 osób. Z tego około połowę stanowią badacze. Staramy się być blisko biznesu, realizować projekty rządowe. Przykładowo, Łukasiewicz – Instytut Logistyki i Magazynowania obsługuje platformę biznes.gov.pl. Czyli jeśli ktoś chce założyć działalność, zawiesić, zlikwidować – to jest to po naszej stronie. Pomagamy też w projekcie e-doręczenia, czyli w tym projekcie, który ma pomóc zastąpić tradycyjne listy. Pomagamy też w platformie elektroniczna faktura.  Jakby Pan podsumował to, co się wydarzyło w obszarze logistyki i magazynowania w okresie pandemii? Czy zauważyliście jakieś szczególe trendy, które się pojawiły, a których wcześniej nie było? Czy dostaliście jakieś specjalne zapytania, czy sami obserwujecie zmiany w tym obszarze? To trzeba podzielić na kilka okresów. Pierwszy okres to, kiedy wybuchła pandemia i większość sklepów była pozamykana, ale też magazyny pracowały w trybie niepełnym. Z uwagi na obostrzenia i to, że przedsiębiorcy trzymali się tych obostrzeń, ale też nie wiedzieli, w którą to pójdzie stronę i czy ich biznes będzie się rozwijał. Początkowo nie było projektów, były wstrzymane z myślą: zobaczymy, co się wydarzy. Taka sytuacja była nie tylko w obszarach związanych z magazynowaniem, ale także w obszarach inwestycyjnych. Potem to się trochę odblokowało, kiedy na początku lata zeszłego roku, rząd popuścił trochę restrykcje i zaczęliśmy robić projekty. Teraz sytuacja się unormowała, więc projekty realizujemy tak jak przed pandemią. To, co się zmieniło, to – o ile wcześniej e-commerce był popularny, to teraz ta popularność eksplodowała. Firmy, które do tej pory nie sprzedawały przez Internet, nagle zaczęły to robić, zaczęły tworzyć nowe kanały sprzedaży. A te, które sprzedawały, musiały zatrudnić nowych ludzi, bo lawinowo zaczęła zwiększać się liczba zamówień. Trzeba było wybudować magazyn albo go zaprojektować. I tutaj się pojawiło zapytanie w tych obszarach, zarówno, jeśli chodzi o nowe magazyny i ich projektowanie i wyposażenie. My się nie zajmujemy fizyczną budową magazynów, ale opracowujemy koncepcję, jak ma magazyn wyglądać, gdzie ma być zlokalizowany, jak ma być wyposażony. Potem wskazujemy partnerów, którzy wykonują poszczególne elementy projektu. Zajmujemy się też optymalizacją, wykonujemy audyt i patrzymy, co można usprawnić. Tutaj faktycznie zapotrzebowanie w tych obszarach wzrosło, ale głównie było ono napędzane przez e-commerce. Konstrukcja tych magazynów jest inna, gdyż inaczej obsługuje się klientów, którzy wysyłają usługi paletami, a inaczej jak to są pojedyncze sztuki towaru pakowane w paczki. Tutaj też pojawił się też nowy trend, dosyć wyraźny z uwagi na brakujące zasoby i rosnące koszty pracy, zaczęto coraz myśleć o automatyzacji. Automatyzacja zyskała na popularności, choć ostatnio jest tak, że automatyzacja z uwagi na wysokie koszty stali, zaczyna być droższa. Dzisiaj się balansuje pomiędzy drogim zasobem, jakim są ludzie, a tym, że jest wysoki koszt automatyzacji. Poza tym długo się czeka na dostawę komponentów ze względu na długi łańcuch dostaw. Ale nadal jest zainteresowanie automatyzacją. Wspomniał Pan, że obecnie zaczyna być modna analiza procesów biznesowych. To dopiero w Polsce się rozwija. Ja patrzę z perspektywy informatycznej, choć analiza procesów biznesowych zawsze była w środowisku akademickim znana. Mam pytanie – bo już Pan mówił o tym, że dla Was jest to również obszar ciekawy, bo jeśli planujecie magazyny, jeśli planujecie, jak mają wyglądać struktury logistyczne, to wcześniej pewnie zajmujecie się analizą procesów biznesowych? Tak, to jest nasza silna kompetencja. W Instytucie mamy specjalną komórkę – Centrum Doskonałości Procesowej, gdzie mamy wysokiej klasy specjalistów. Działamy głównie w obszarze logistyki, ale nie tylko. Robimy też projekty dla szpitali, gdzie analizujemy procesy w szpitalu, proces dostarczenia leków do łóżka, proces transportu windą,.. Robimy symulacje, patrzymy co jest, co się da usprawnić, jak można było proces przyspieszyć lub zmniejszyć koszt procesu. Można go ewentualnie wyeliminować…Naszym klientem może być każdy, bo procesy są wszędzie, w każdej organizacji. Tylko pytanie, czy ktoś chce te procesy opisać, czy ktoś chce je usprawnić. Jesteśmy w tym obszarze dość mocno rozwinięci, mamy

Czytaj dalej »

Logistyka dla e-commerce – wywiad z Pawłem Nowakiem

Dzisiaj gościem naszego portalu jest Paweł Nowak, CL Operations Director w Rhenus Logistics. Panie Pawle, jakie usługi Rhenus Logistics oferuje w Polsce w kontekście e-commercu? Jak wygląda logistyka dla e-commerce? Czy oferta w Polsce odbiega od oferty Rhenus na świecie? Jesteście globalną firmą z 820 lokalizacjami na świecie.  Grupa Rhenus jest jednym z wiodących globalnych dostawców usług logistycznych, którego roczna sprzedaż wynosi 5,4 miliarda euro, zatrudnia 33 500 pracowników w 820 lokalizacjach biznesowych i opracowuje innowacyjne rozwiązania w całym łańcuchu dostaw. Niezależnie od tego, czy świadczy usługi transportowe, magazynowe, usługi celne czy usługi o wartości dodanej, firma rodzinna łączy swoje działania w różnych jednostkach biznesowych, w których potrzeby klientów są zawsze najważniejsze. Oferta Rhenus w Polsce jest analogiczna do tej oferowanej w pozostałych krajach Europy. W obszarze logistyki kontraktowej w Polsce jesteśmy wyspecjalizowanym dostawcą logistyki magazynowej dla e-commerce. Z magazynów zlokalizowanych w naszym kraju wysyłamy zamówienia klientów indywidualnych do kilkunastu krajów europejskich kupujących w sklepach online, które oferują szeroką gamę asortymentu, takiego jak: odzież i obuwie, zabawki, artykuły home & living, elektronarzędzia i wiele innych. Jakie miejsce w tej ofercie zajmują usługi wspierające działania handlu elektronicznego? Rhenus oferuje usługi fulfillment dla sprzedaży online – mowa tu o kompleksowej obsłudze w obszarze magazynowania, kompletacji zleceń do klientów indywidualnych, obsłudze zwrotów, a także szerokim wachlarzu usług dodanych (VAS), w tym m. in. etykietowanie zgodnie z krajem wysyłki, odpowiednie pakowanie towarów, personalizacja zleceń, pakowanie premium, insertowanie dodatkowych dokumentów (np. listu z podziękowaniami za zakupy, ulotek, kuponów), kontrola, odświeżanie i wiele innych. Jak Rhenus zareagował na wzrost wszelkich parametrów związanych z handlem elektronicznym? Jakie były wasze najważniejsze kroki dla sprostania temu wzrostowi? Sprzedaż w Internecie wiąże się z nieprzewidywalnymi wzrostami i dużą sezonowością, co jest wyzwaniem dla każdego sklepu online. W zależności od skali projektu możemy mówić tu o wzroście zatrudnienia w tym czasie nawet o 50%. Obsługa szczytów sprzedaży wymaga nie tylko odpowiedniego, kilkumiesięcznego przygotowania, ale przede wszystkim doświadczenia, które zdobywa się latami. Wypracowanie procedur zarządzania zasobami, organizacja pracowników tymczasowych, czy też reorganizacja powierzchni w magazynie wymagają czasu i zaangażowania. Bardzo istotne jest zagwarantowanie dużej elastyczności procesów przy jednoczesnym zachowaniu ich jakości i terminowości realizacji. Mając doświadczenie w obsłudze szczytów sprzedaży, wzrosty wolumenów w czasie pandemii nie były dla nas wyzwaniem ponad miarę. Był to po prostu kolejny, choć bardzo specyficzny, sezonowy wzrost, nie do końca przewidywalny, ale jak najbardziej możliwy do zrealizowania. Panie Pawle, wiem, że dla sprostania rosnącym lawinowo oczekiwaniom Waszych klientów i utrzymania wysokiego SLA wzmocniliście się o nowe narzędzia informatyczne. Proszę uchylić rąbka tajemnicy i opowiedzieć coś o tym projekcie? Cyfryzacja stała się jednym z codziennych oczekiwań każdego z nas. Oczekujemy szybkiego przepływu informacji, sprawnej realizacji i pełnej komunikacji na każdym jej etapie – dotyczy to zarówno zakupów online jak też obsługi klienta w każdej innej branży. Współczesny konsument chce wiedzieć, móc decydować i elastycznie reagować w procesie zakupowym. Pandemia dodatkowo przyspieszyła rozwój tego obszaru w procesach biznesowych. Narzędzia informatyczne obecnie pozwalają nie tylko optymalizować procesy, niwelując etapy nie wnoszące wartości dodanej do produktu, ale również wspierają wyszukiwanie wąskich gardeł operacyjnych dając podstawę analityczną dla ich udrożnienia. Naszą rolą jako operatora logistycznego jest realizacja procesów sklepów sprzedających online nie tylko na etapie fizycznego składowania towarów, procesowania wolumenów i obsługi zwrotów. Wykorzystując nowe technologie możemy monitorować przepływy materiałowe, odczytywać zależności, jakie między nimi zachodzą, usprawniać je, a także wyciągać wnioski na przyszłość i prognozować wzrosty. Praca na dużych zbiorach danych z wykorzystaniem rozwiązań technologicznych takich jak process mining pozwala nam w lepszy sposób zarządzać zasobami, a także dawać pełny wgląd naszym klientom w ich zapasy magazynowe. Firmy logistyczne są znane z wczesnego już zaadoptowania nowoczesnych rozwiązań informatycznych, których celem było zarządzanie łańcuchem dostaw w przypadku usług międzynarodowych. Jak to się ma do obsługi klientów czysto e-commercowych? Sklepy stacjonarne ustępują miejsca globalnym sklepom internetowym i market place’om takim jak Amazon i Aliexpress. Social media na stałe zagościły w życiu konsumentów wykorzystując potencjał relacji międzyludzkich do promowania produktów. Świat zakupów online wszedł w erę Asystenta Głosowego, personalizacji, marketing automation i analizy danych. Specyfika nowoczesnych kanałów sprzedaży niejako napędza wykorzystanie nowoczesnych technologii, również w obsłudze logistycznej ich produktów. Tempo realizacji zleceń, mnogość wariantów dostawy, możliwość szybkiego i bezkosztowego zwrotu towarów – to wszystko nie byłoby możliwe bez technologii i nowoczesnych rozwiązań IT. Reasumując, nowoczesne technologie informatyczne, koncentrujące się na procesach biznesowych i rozwiązaniach analitycznych pozwalających na przepracowanie rosnącej ilości danych o zdarzeniach, umożliwiają firmom realizującym logistykę dla e-commerce na sprostanie wymaganiom i oczekiwaniom klientów po obu stronach komputera czy smartphone. Choć na koniec dnia, jak można zauważyć, człowiek jest i pozostanie krytycznym elementem łańcucha dostaw. Dziękuję za rozmowę.

Czytaj dalej »
W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies, które będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień swojej przeglądarki internetowej i wyłączyć opcję zapisu plików cookies. Ze szczegółowymi informacjami dotyczącymi cookies na tej stronie zapoznasz się tutaj: polityka prywatności.